Statystyki

  • Wszystkich wizyt: 3212
  • Dzisiaj wizyt: 1
  • Wszystkich komentarzy: 46

Który to już jest…?

Wrzesień 2017
P W Ś C P S N
« sty    
 123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930  

Liebster Blog Awards

Dziękuję Kasi za nominację do Liebster Blog Awards.

Najpierw pozwolę sobie odpowiedzieć na pytania, później będą moje nominacje i moje pytania ;)

A kosmetyki się testują ;)

 

1) Noc czy dzień?

noc

2) Romantyzm czy szaleństwo?

romantyzm

3) Róż czy bronzer?

bronzer

4) Szminka czy błyszczyk?

błyszczyk

5) Luźne włosy czy upięcie?

luźne włosy

6) Czy masz rodzeństwo? Młodsze, czy starsze?

nie mam

7) Czy prowadzisz aktywny tryb życia?

raczej tak

8) Ulubiona potrawa?

lasagne

9) Najlepszy film? Serial?

aktualnie to chyba 7 dusz

10) Najpiękniejsza aktorka/piosenkarka/celebrytka?

Jak najpiękniejsza to Justin Bieber ;) hahaha, żartuję

Hmmm, bardzo trudne pytanie, ale jeśli za urodę, to może Alicja Bachleda-Curuś.

 

A teraz czas na moje nominacje :)

Z uznaniem za ciekawe posty, ciężką prace z blogiem i ciekawy przekaz, nominuję:


http://absurda.blog.pl


http://doskonalapanid.blogspot.com


http://alicebeauty.blog.pl


http://rzeplife.blog.pl/krem-ze-sluzem-slimaka


http://imagineitsbetter.blog.pl


http://xxxzmienic.blog.pl


http://modaiurodawedlugjuli.blog.pl


http://beauty-company.blog.pl


http://leggieguarda.blog.pl


http://madziowo-modowo.blogspot.com

 

A oto pytania:

1.) Dlaczego założyłaś/eś bloga?

2.) Wolisz ciepło czy chłód?

3.) Ciemność czy jasność?

4.) Jesteś jaskółką czy sową?

5.) Śnieg czy letni deszcz?

6.) Ulubiona piosenka?

7.) Ulubiony sklep / drogeria?

8.) Ulubiona książka?

9.) Ulubiony film?

10.) Czy obchodzisz Walentynki? Dlaczego?

Zakupy, które wyprowadzą z równowagi każdego…

Witajcie :)

Generalnie jestem absolutnie rozwścieczona…

Zrobiłam zakupy kosmetyczne na allegro. Po chwili zdecydowałam się jeszcze coś domówić i dzwonię do firmy, żeby zapytać jak mam to domówić żeby poszło jedną przesyłką, bo w opcjach wysyłki nie mam możliwości zmiany wartości.

Pan mówi, żeby użyła opcji „dopłać” i zapłaciła za wybrany produkt + 1zł wysyłkę oraz, żebym napisała w tej sprawie wiadomość do nich.

Tak więc zrobiłam.

Dziś dostałam przesyłkę, w której BRAKOWAŁO domówionego produktu. Na rachunku tylko pierwsza część zamówienia.

Dzwonię więc do firmy, a Pan mi mówi, że na pewno nic takiego mi nie doradzał i że oni nie czytają tych maili (interesujące, zważywszy, że muszę wybrać kolor,m to raz, a dwa – czy naprawdę firma NIE CZYTUJE MAILI?! Przecież równie dobrze mogło to być zapytanie o jakiś produkt…)

Mówię więc uprzejmie, że oczekuję, że wyślą mi ten produkt bez konieczności dopłaty z mojej strony – w końcu i dzwoniłam i pisałam…

Jaką odpowiedź otrzymałam?

„Jeśli nam się będzie to opłacać, to wyślemy. A jak nie – to zwrócimy pieniądze!”

Wściekłam się nie na żarty. Oni zawinili, więc powinni mi wysłać to, co zamówiłam. Co więcej miałam zrobić?! Przecież i ustalałam wszystko telefonicznie i napisałam wiadomość mailem. Czego oczekiwali? Że pojadę do nich i ustalę szczegóły osobiście?!

Żenada. Po prostu żenująca postawa firmy…

„Biała śmierć” Ken McClure – książka na jeden wieczór

biała śmierć

fot. pożyczono z www.empik.pl

Tytuł: Biała śmierć

Autor: Ken McClure

Wydanie: 2011r

Moja ocena: 9/10

Z okładki:

„Jeden z największych bestsellerów mistrza thrillera medycznego

Szczepionka, która zamiast chronić zabija i medyczny spisek groźniejszy niż pandemia

Przypadek gruźlicy na obozie młodzieżowym wywołuje zrozumiały niepokój władz. Wszystkie dzieci zostają zaszczepione najnowszą szczepionką. Wkrótce jedno z nich umiera, u innych pojawiają się zatrważające objawy. Doktor Steven Dunbar z Inspektoratu Naukowo-Medycznego ma zbadać tę sprawę. Ale twórca szczepionki ginie w zagadkowym wypadku, lekarz opiekujący się jedną z chorych popełnia samobójstwo. A Dunbar staje się celem kogoś, kto usiłuje zatrzeć wszelkie ślady przerażającego spisku…”

Ode mnie:

Dziś chciałabym przedstawić książkę, która mnie osobiście spodobała się bardzo. Jest to jedna z tych, które czyta się łatwo i przyjemnie, jednym tchem.

Fabuła naprawdę ciekawa. Choć w tle pojawia się wątek miłosny, to książka zdecydowanie wyróżnia się na tle innych książek.

W książce poznajemy lekarza, Stevena Dunbara i towarzyszymy mu w bardzo trudnym śledztwie, które zaskoczyło wiele osób. Nasz bohater opowiada nam swoją historię życia, wciąga nas w swoje śledztwo, zabiera na interesującą podróż po świecie jego uczuć i miłości, a przede wszystkim, zaprasza do wspólnego z nim rozwiązania bardzo ciężkiej sprawy, która wiąże się z ciężkimi chorobami i śmiercią wielu osób, którym podano zmodyfikowaną szczepionkę…oraz ich rodzin.

Książkę zaliczono do gatunku thrillera medycznego i muszę przyznać, że jest naprawdę świetną pozycją w swoim gatunku. Warto nadmienić, że autor książki jest czynnie wykonującym swoją pracę lekarzem, więc pisze naprawdę rzeczowo i konkretnie. Nie ma tu zwykłego lania wody z pseudomedycznymi domysłami w tle, lecz autor sprawił, że historia, którą opowiada zyskuje duży stopień prawdopodobieństwa.

Jak dla mnie – jeden z lepszych thrillerów medycznych, jakie czytałam.

Czy ktoś miał przyjemność?

Zakupowe szaleństwo ;)

Dziś popełniłam zakupy kosmetyczne w internecie ;)

Jak tylko wszystko dotrze i sprawdzę – zaraz się z Wami wszystkim podzielę ;)

Tak się doczekać nie mogę, że aż do Was przybiegłam z informacjami ;)

Krem pod oczy i na powieki przeciwzmarszczkowy pietruszkowy ZIAJA

Krem pod oczy i na powieki przeciwzmarszczkowy pietruszkowy ZIAJA

Rodzaj cery: do każdego rodzaju cery

Pojemność: 15ml

Opakowanie: plastikowa tuba stawiana na nakrętce

Zapach: delikatny

Konsystencja: luźna kremowa, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania

Gdzie można kupić?:niemalże każdy market

Cena: ok. 6-7zł

Moja ocena: 9/10

 

Dziś chciałabym napisać kilka słów przeciwzmarszczkowym kremie pod oczy marki ZIAJA. Być może niektórzy już go znają (jesli tak, chętnie przeczytam Wasze opinie), a jeśli nie – to warto zapoznać się z tym kremem bliżej.

Od producenta:

„Delikatny, nieperfumowany krem o aktywnej formule odżywczej.

WSKAZANIA
przeznaczony do codziennej pielęgnacji delikatnej skóry wokół oczu w każdym wieku

DZIAŁANIE
• intensywnie nawilża i skutecznie łagodzi podrażnienia
• likwiduje drobne zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu
• wygładza, uelastycznia i łagodnie napina skórę
• zapewnia odpowiednie nawilżenie
• lekko rozjaśnia naskórek”

Zdaniem producenta, krem można stosować już po ukończeniu 17 lat. Substancjami aktywnymi są: olej z liści pietruszki, prowitamina B5 (D-panthenol), witamina A, witamina E.

 

Ode mnie:

Z tym kremem spotkałam się dość niedawno (wcześniej używałam rozjaśniający z ziele świetlika, również tej firmy), ale nauczona, że jednak ta firma najbardziej przypadła mi do gustu – zdecydowałam się kontynuować moją zabawę z Ziają.

Krem jest w bardzo prostym, ale i solidnym opakowaniu. Szata graficzna skromna, wzbudza zaufanie.

Zapach kremu jest praktycznie niewyczuwalny, w związku z czym na pewno nie będzie nikomu przeszkadzał.

Krem rozprowadza się bardzo dobrze, dość szybko się wchłania. Nakładając krem pamiętajmy, że należy aplikować go od zewnętrznych kącików oka ku wewnętrznym.

Osobiście krem przypadł mi do gustu. Nie podrażnia, nie uczula. Działa stosunkowo dobrze. Moja skóra wokół oczu i na powiekach jest delikatna, nawilżona, elastyczna, nie napina się.

Czy usuwa zmarszczki? No, raczej nie specjalnie. Ale mam wrażenie, że zapobiega powstawaniu nowych. Najważniejsze dla mnie, że doskonale napina skórę i uelastycznia – to duży plus tego produktu.

 

Z całą pewnością sięgnę jeszcze nie raz po niego.

A jaki jest Wasz ulubiony produkt pod oczy?

„Skarbiec babcinych mądrości” Lee Faber – pierwsza obiektywna opinia

skarbiec-babcinych-madrosci

fot. pożyczono z www.ceneo.pl

 

Tytuł: Skarbiec babcinych mądrości

Autor: Lee Faber

Wydanie: 2011r

Moja ocena: 2/10

Dziś odważyłam się wydać moją opinię, jako że nie jest ona sponsorowana przez nikogo, na temat tej oto książki. Sugerując się opiniami w internecie, coś niewyobrażalnego strzeliło mi do głowy, żeby ją kupić.

Co jest w niej dobre? Autorka mówi o sprawach związanych z:

  • kuchnią,
  • urodą,
  • zakupami,
  • gotowaniem
  • i porządkami.

Spis treści czytelny, podzielony na rozsądne kategorie:

  • sprawy domowe,
  • środki zaradcze,
  • żywność i gotowanie,
  • przepisy kulinarne,
  • rośliny i zwierzęta,
  • rady dotyczące dzieci, rodzina i życie codzienne.

Faktem jest, że książkę czyta się bardzo szybko, można powiedzieć, że jednym tchem.

Co więc wpłynęło na moją tak niską ocenę?

Ja przeczytałam książkę jednym tchem, poszukując w niej czegoś przydatnego… Znalazłam garść takich informacji… Nie, raczej garsteczkę!

Informacje, jakie ta książka przekazuje, wie nawet dziecko w podstawówce (a przynajmniej większość z nich). Najprostszy przykład? Jeśli czytam o przesadzaniu roślin, to raczej oczekuję konkretnych rad, ciekawych i takich o których nie wiem, a w książce jest to raczej na zasadzie: „1. weź większą doniczkę. 2. wsadź coś co drenuje i nasyp ziemię. 3. włóż roślinę i dosyp ziemi. 4. podlej ją i chroń przed słońcem”. No, całe szczęście, że o tym piszą, bo bym się w życiu nie domyśliła, że tak to ma wyglądać…

Inną poradę przeczytałam, gdzie autorka stwierdziła, że na ten problem już żadnej rady nie ma. Szkoda. Trzeba by podać autorce link do naszych demotywatorów czy całej reszty tego typu stronek – tam znajdzie wiele rozwiązań na jej problemy bez rozwiązania.

A takich przykładów jest znacznie więcej! Książka byłaby rewelacyjna, ale jako podręcznik w podstawówce, na lekcji pt. „przystosowanie do życia w rodzinie”. Obawiam się, że cała reszta społeczeństwa nie wiele z niej wyniesie…

Jak dla mnie – pieniądze całkowicie wyrzucone w błoto! Więcej rzetelnych informacji znajdziemy w internecie, niż w tej książce.

Jeśli macie w planach ją zakupić – odradzam. Jeśli jednak się uprzecie – dajcie znać, chętnie odsprzedam mój egzemplarz.

Pearl Harbor – film historyczny o przystępnej fabule

pearl harbor

fot. pożyczono z www.filmweb.pl

Gatunek: wojenny, melodramat

Produkcja: USA

Reżyser: Michael Bay

Scenariusz: Randall Wallace

Moja ocena: 8/10

Generalnie nie jest zwolenniczką filmów wojennych – po prostu ich nie lubię.

Do tego filmu jednak namówił mnie Mąż i w końcu się zgodziłam.

Film nakręcono na podstawie Tora! Tora! Tora! , przy czym uznano, że jest fatalnym remake’iem. Mimo to film otrzymał aż cztery nagrody i dwadzieścia cztery nominacje do nagród! Z tego powodu – skusiłam się na obejrzenie ;)

Film okazał się mieć bardzo ciekawą fabułę przeplataną wątkiem historycznym. Choć nie spodobało mi się, że w filmie kilka faktów rozmija się z rzeczywistą historią, mam wrażenie, że reżysera i scenarzystę trochę poniosła fantazja ;)

Mimo wszystko film jest ciekawy. Wpleciony wątek miłosny sprawia, że cała fabuła staje się przystępna dla każdego (nawet dla mnie). Wycisnął kilka moich łez, a jednocześnie uderzył mocno gdzieś tam wewnątrz mnie. Z resztą – jak większość dobry dramatów czy melodramatów ;)

Uważam, że film jest naprawdę wart obejrzenia. Gdyby przy tym wszystkim wątek historyczny miał nieco więcej wspólnego z prawdą – miałby naprawdę duże walory edukacyjne przy bardzo przystępnej formie. A tak? Raczej nakreśla cały obraz sytuacji, bardziej skupiając się na interesującej fabule.

Białe wino IMIGLYKOS

wino imiglykos

fot. pożyczono z www.piekno24.pl

Kraj: Grecja
Rodzaj: Półsłodkie
Kolor: Białe
Alkohol: 11%
Temp.podania:  10-12oC
Moja ocena: 4/5
Moje zdanie:
tym razem na naszym stole zawitało białe, greckie wino Imiglykos.
Kolor wina dość jasny, klarowny.
Zapach wina akurat nie jest powalający. Wręcz, można by powiedzieć, że dość skutecznie odstraszył – na szczęście smak wynagrodził ;)
Wino bardzo nam zasmakowało. Jest dość delikatne w smaku, lekkie, ale czuć jednocześnie gorzki posmak. Naprawdę oryginalny atak na kubki smakowe ;) Warte jest tego, żeby je skosztować.
W dodatku, cena wina jest naprawdę przystępna, bo za wino wydałam mniej niż 15zł. Jeśli chodzi o jego jakość w stosunku do ceny – zdecydowanie warte jest tych pieniędzy.
Zachęcam więc do degustacji i podzielenia się komentarzami :)

„Uratuj mnie” Guillaume Musso

Guillaume Musso

zdjęcie pożyczono z www.empik.pl

Tytuł: Uratuj mnie

Autor:  Guillaume Musso

Wydanie: 2012r

Moja ocena: 10/10

 

Z okładki:

„Nie wyznając sobie swoich uczuć, para zakochanych żegna się na lotnisku. Samolot, do którego wsiada dziewczyna rozbija się krótko po starcie z lotniska Kennedy`ego.
Ale to jeszcze nie koniec…

Czy miłość okaże się silniejsza od śmierci?”

 

Moje zdanie:

No cóż, sama nie wiem dlaczego uparcie wracałam do tego autora, ale książki rzeczywiście pisze niesamowite ;).

W książce poznajemy dwie główne postaci – Sama, nowojorskiego lekarza, który nie może pogodzić się ze śmiercią żony-artystki, która będąc w głębokiej depresji popełniła samobójstwo w III trymestrze ciąży oraz Juliette, młoda Francuzkę, która przyjechała do Nowego Jorku by, jak większość młodych kobiet, stać się gwiazdą kina i teatru.

Tuż przed powrotem Juliette do Francji, na który zdecydowała się z powodu kończących się pieniędzy i – rzecz jasna – nieudanej kariery gwiazdorskiej, młoda kobieta pożycza najlepsze ciuchy swojej współlokatorki i wyrusza na pożegnanie z Nowym Jorkiem. Wtedy to natrafia na Sama, lekarza, który zwykle pochłonięty swoją pracą, nagle otwiera oczy na świat.

Juliette obawia się miłości, bo przecież czeka ją powrót do Francji. Sam również nie chce się wiązać, bo nie pogodził się ze śmiercią żony. Z tego powodu oboje przedstawiają siebie jako zupełnie inne osoby.

Oczywiście, ta para mocno zbliżyła się do siebie i nie bardzo mieli ochotę się pożegnać. Mimo to jednak, Juliette decyduje się na powrót do domu, Sam odwozi ją na lotnisko, żegna, ona wsiada do samolotu, który…zaraz po starcie rozbija się…

Ale to wcale nie koniec historii…

Wtedy właśnie dzieje się najciekawsze, gdy Sam zdaje sobie sprawę z tego, że kocha i uparcie walczy o miłość…

Czy pokona śmierć? Tego już Wam nie zdradzę ;)

Powiem jedynie, że naprawdę warto poznać bliżej Pana Musso, a jego książki czyta się lekko, miło, szybko i przyjemnie. Może i trochę w stylu „babskich czytadeł”, ale z pewnością sięgają głębiej, niż pospolite historyjki.

 

A może już ktoś czytał ta książkę?

Chętnie poznam Wasze zdanie :)

Pomelo – mmmm, pycha!

Czy mieliście już okazję jeść pomelo?

Ja jakiś czas temu zakupiłam je po raz pierwszy…i zasmakowało całej rodzinie! Ale czym jest ten owoc?

Wygląda jak pomarańcza albo grejpfrut.

Aby go zjeść, najpierw musimy obrać go ze skóry – ale uwaga – jest ona znacznie grubsza niż w przypadku pomarańczy czy grejpfruta. Ja używam do obierania noża.

Później, obieram dalej, każdy „księżyc” z osobna obieram ze skorki. Tak, żeby został sam „miąższ” owocu.

Pomelo jest mniej soczyste niż inne cytrusy, więc zarówno łatwo się je obiera i jednocześnie – nie pryska!

Pomelo jest bardzo zdrowe. M.in.:

  • wzmacnia odporność,
  • leczy ból gardła,
  • obniża gorączkę,
  • wspomaga trawienie,
  • hamuje rozwój miażdżycy,
  • wspomaga leczenie cukrzycy i chorób serca,
  • obniża cholesterol,
  • dodaje młodości ;),
  • pomaga leczyć bezsenność i zmęczenie,
  • działa pobudzająco i antydepresyjnie,
  • oczyszcza organizm z substancji toksycznych.

A zatem sięgajmy po ten owoc i korzystajmy z jego zdrowotnych właściwości :)

Jak Wam smakuje?